ul. Podcieniowa 7, Trutnowy, 83-020 Cedry Wielkie

Po dwóch stronach kamery

„Film! Stwórzmy z naszych baśni film!”

Taki pomysł zrodził się w naszych głowach po zakończeniu projektu pn. „Żuławskie bajanie”, którego efektem było wydanie książeczki z baśniami o Żuławach. Niedługo potem dom podcieniowy w Trutnowach wypełnił się krasnoludkami, czarownicami i dobrymi duszkami…

Projekt „Po dwóch stronach kamery” zrealizowany został w ramach Regionalnego Konkursu Grantowego „Równać Szanse” Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Polskiej Fundacji Dzieci i Młodzieży. 25- osobowa grupa młodych ludzi w wieku 14-19 lat z gminy Cedry Wielkie rozpoczęła swoją przygodę z filmem.

W tajniki jego tworzenia wprowadził nas reżyser, aktor i śpiewak operowy Beniamin Koralewski. Stał się naszym przewodnikiem po niezwykle ciekawym, ale jakże trudnym i wymagającym świecie filmu. Odkrył przed nami wiele tajemnic. Pokazał nam, w jaki sposób patrzeć na film, by dostrzegać to, co niewidoczne na pierwszy rzut oka.

Z czterech wybranych baśni stworzyliśmy scenariusze. Zmagaliśmy się z adaptacją opowiadań napisanych przez nas samych, a i tak na własnej skórze poczuliśmy wszystkie związane z tym trudności. Jednak kiedy do głosu zaczyna dochodzić wyobraźnia, zapomina się o wszystkich ograniczeniach i po prostu się tworzy. To niesamowite uczucie, kiedy w scenariuszu kreuje się postać, która za moment ma stanąć obok nas. Właśnie taka, jaka powstała w naszej wyobraźni.

Każdy z nas mógł spróbować swoich sił po obu stronach kamery. Dzięki temu, wszyscy znaleźliśmy coś dla siebie. Coś, co nas zafascynowało i zupełnie pochłonęło. Niektórzy zachwycili się aktorstwem, inni polubili charakteryzację, a jeszcze inni, tak jak ja, zainteresowali się techniczną stroną filmu. Wcielając się w rolę operatorki kamery, nie przypuszczałam, że jest to zadanie tak ciekawe, a zarazem tak trudne. Z pozoru prosta czynność, jaką jest filmowanie stała się czymś bardzo skomplikowanym. Każda nowa scena była kolejnym wyzwaniem, nie tylko aktorskim, ale również technicznym. Należy zwracać uwagę na niezliczoną ilość szczegółów, ale również wiedzieć, co pominąć. Za każdym razem trzeba przecież stworzyć wiarygodny świat, który później urzeknie widza. Taki też cel mieliśmy tworząc nasze filmy. Pokazać baśniowy świat Żuław i sprawić, by oglądający pokochali go bez reszty.

Obserwując młodych aktorów, jestem pełna podziwu dla ich zaangażowania, pracy, którą wykonali oraz tego, jak wchodząc w rolę wybranej postaci, po prostu się nią stawali. Nie tylko poprawili swoją dykcję, czy nauczyli się panować nad własnym głosem, ale otworzyli się na świat. Kamera przestała być źródłem stresu. Stała się albo niewidocznym albo zupełnie zwyczajnym elementem. Zmagania z tremą, z drżącym głosem i trzęsącymi się dłońmi są nie lada wyzwaniem. A jednak sumiennie ćwicząc, rozmawiając i wspierając się wzajemnie, udało nam się pokonać wszystkie trudności. Nauczyliśmy się, że bez współpracy, bez zaangażowania wszystkich stron nie można stworzyć niczego wartościowego.

Podczas tworzenia filmu niezwykłą satysfakcję daje świadomość, że kreuje się świat, w którym bez naszego pozwolenia nie stanie się nic. Że panujemy nad każdą najmniejszą cząstką tego świata i niezwykłe, magiczne rzeczy, które w codziennym życiu nigdy nie będą miały miejsca, tu są możliwe. Czegoś podobnego doświadczyliśmy przy poprzednim projekcie. Pisaliśmy, tworzyliśmy postaci, własne myśli przelewaliśmy na papier. Teraz jednak opisanym wcześniej krasnoludkom i stworom mogliśmy dać życie, stworzyć je w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Obcowanie z kamerą, światłem i oczami obserwatorów pozwoliło nam nabrać pewności siebie, odwagi. Są to cenne umiejętności, które ułatwiają życie, pozwalają niejednokrotnie radzić sobie z presją otoczenia. A dzięki rodzinnej, ciepłej atmosferze wszyscy czuliśmy się wspaniale. Oprócz nowych umiejętności i doświadczeń projekt przyniósł nam wiele cudnych wspomnień. Chyba każdy z nas przyzna, że filmowe przedsięwzięcie było strzałem w dziesiątkę. Uważam, że sprostaliśmy bardzo trudnemu zadaniu. Choć świat filmu, czy teatru jest niezwykle trudny, wymagający poświęceń i zupełnego oddania, to jest światem, w którym bardzo łatwo się zakochać.

Myślę, że do życia każdego z uczestników projekt wniósł coś nowego. Może inne spojrzenie na film, a może inne spojrzenie na świat. Nikt z nas nie odszedł z pustymi rękami. Jedni nauczyli radzić sobie ze stresem i własnym głosem, a inni uświadomili sobie pasję na całe życie. Wszyscy natomiast zyskaliśmy przyjaciół i niezwykłe wspomnienia!

Marta Szwemińska